Żniwa
W całorocznym cyklu prac gospodarskich podlaskich Białorusinów żniwa zajmowały bez wątpienia miejsce najważniejsze. Zebranie obfitych plonów zapewniało rodzinie wiejskiej dostatek przez cały rok. Ze żniwami wiązały się liczne wierzenia i obrzędy, których głównym celem było zapewnienie ich pomyślnego przebiegu oraz dobrego urodzaju w roku następnym. Właściwe rozpoczęcie żniw było poprzedzone obrzędowym „zażynkiem”, odbywającym się zazwyczaj w sobotę. Wierzono, iż żniwa rozpoczęte w tym dniu tygodnia nie będą męczące i zostaną szybko zakończone. Unikano natomiast rozpoczynania żniw w poniedziałki, wierząc, iż wtedy trwałyby wyjątkowo długo. Pierwsze ścięte kłosy układano na ziemi w kształcie krzyża, co miało zapewnić szczęśliwy przebieg całych żniw. Niegdyś przywiązywano duże znaczenie do osoby, która jako pierwsza we wsi rozpoczynała żniwa. Musiała być pracowita i mieć „dobrą rękę” do wszystkich prac gospodarczych. Przed rozpoczęciem pracy żegnano się i odmawiano modlitwy w intencji pomyślnych zbiorów. W dniu rozpoczęcia żniw wiązano słomiane powrósło, którym przepasywano gospodarza, rzadziej gospodynię. Po przewiązaniu składano życzenia długiego i dostatniego życia, a w zamian gospodarz wręczał symboliczny pieniężny wykup. Zwyczaj ten był także praktykowany przez żniwiarzy pracujących na polach dworskich, gdzie obwiązywano właściciela majątku. Kiedy żniwa odbywały się jeszcze za pomocą sierpów, na czele pracujących kobiet stała postacianka zwana też postuplanką, która nadawała tempo pracy. Postacianka pojawiała się wielokrotnie w żniwnych pieśniach. W czasach, gdy żniwa odbywały się przy użyciu kos podobną funkcję pełnił pracujący zazwyczaj na czele kosiarzy gospodarz. W czasie zbioru żyta organizowano tłokę, czyli wzajemną pomoc sąsiedzką. Wynikało to z konieczności szybkiego skoszenia tego gatunku zboża w ciągu zaledwie kilku dni. Tłokę organizowano również w dniu zakończenia żniw, kiedy sąsiedzi przychodzili z pomocą kończącym pracę żniwiarzom, za co byli zapraszani na dożynkową zabawę.
W ostatnim dniu swojej pracy żniwiarze wiązali i stroili ostatnią niezżętą kępę zboża, nazywaną przepiórką, perepelicą, pierepiołką lub w okolicach Suchowoli klemkopką. Do wiązania przepiórki wybierano miejsce, gdzie rosły najdorodniejsze kłosy. Miejsce to powinno także znajdować się przy drodze, tak aby przechodzące po niej osoby wiedziały, że na tym polu już zakończono żniwa. Tę ostatnią kępę zboża ozdabiano kwiatami polnymi lub rosnącymi w ogródku, zielonymi gałązkami drzew, w tym zwłaszcza jarzębiny. Miało to swoje magiczne znaczenie, wierzono bowiem, iż dzięki temu w przyszłym roku wielkość ziaren zbóż będzie dorównywać owocom jarzębiny. Wokół tej obrzędowej kępy zboża układano niegdyś z kamieni krąg, a w środku umieszczano kawałek chleba. Również i te ozdobne elementy miały swoje magiczne znaczenie, ilość kamieni, według niektórych wierzeń, wpływała na ilość jajek zniesionych przez kury w następnym roku lub na ilość zebranych kop zboża podczas przyszłorocznych żniw. Wkładanie kawałka chleba do przepiórki wyjaśniano chęcią zostawienia pożywienia dla zwierząt, przy czym najczęściej wspominano o zającu. A w słowiańskich wierzeniach występował opiekujący się zbożem duch, któremu należało zostawić choćby najdrobniejszą ofiarę w zamian za opiekę nad polem. Przejawem tej wiary była niechęć, z jaką ścinano ostatnie kłosy, żywiono bowiem przekonanie, że właśnie w nich przebywał duch zboża. Toteż ścięcie ostatnich kłosów było czynnością, której każdy starał się uniknąć, a gdy to robił, narażał się na drwiny i żarty pozostałych żniwiarzy. Wierzono również, że jeśli zostawi się kawałek chleba w przepiórce, to na tym polu będzie zawsze rodził się chleb. Wraz z wprowadzeniem kosiarek konnych coraz rzadziej wiązano przepiórkę, zwyczaj ten zarzucono zupełnie wraz z pojawieniem się kombajnów.
Pieśni żniwne (zwane przez podlaskich Białorusinów żniwnoczkami) odgrywały w obrzędowości żniwnej niezwykle istotną rolę, stanowiły jej ważne dopełnienie, tworzyły niepowtarzalny klimat i nastrój wspólnej pracy całej wioskowej społeczności. W pamięci starszych osób zachował się obraz dawnych żniw, w którym żniwiarze, pracując obok siebie, wspólnie śpiewali pieśni związane z ich pracą czy też codziennym życiem. Okres najbujniejszego rozwoju pieśni żniwnych przypadał na czasy pańszczyźniane, kiedy pracowano gromadnie na pańskich niwach. Jej zanik nastąpił w chwili zastąpienia sierpa kosą. Złożyły się na to głównie dwie przyczyny: znaczne zwiększenie tempa pracy oraz brak większych grup kobiet wspólnie pracujących. Treść pieśni żniwnych często nawiązywała do rytualnych zachowań wykonywanych przez żniwiarzy, stad można wydzielić wśród nich dwie grupy: śpiewane w czasie pracy w polu, przy sprzęcie zboża, oraz pieśni wykonywane w trakcie wiązania i strojenia przepiórki. Zazwyczaj były to pieśni krótkie, składające się z kilku zwrotek. Przekaz ustny przyczyniał się do częstych zmian treści, współistnienia wielu wariantów, nawet w tej samej miejscowości. Przekazywane z pokolenia na pokolenie zawierają często opisy wydarzeń, sytuacji czy warunków życia z bardzo odległych czasów, dlatego też stanowią cenne źródłorealiów pracy przy sprzęcie zbóż, jak i – ujmując szerzej – panujących ówcześnie stosunków społecznych.
Pieśni śpiewane w czasie żęcia zboża charakteryzują się największą różnorodnością podejmowanej tematyki, znaczną wielowątkowością. Nastrój tych pieśni nacechowany jest bądź to powagą, pewną nostalgią, bądź też humorem, radością. Do tych ostatnich można zaliczyć podaną niżej piosenkę, szeroko znaną w okolicach Bielska Podlaskiego i Hajnówki:
Oj, czyja to wołoka,
Dołhaja i szyroka?
Na joj żeńczyki żali,
I sierpiki połamali.
Żeńczyki mołodyje,
A serpiki zołotyje.
Żeńczyki z Lwowa,
A serpiki z Krakowa.
(Gorodczyno, gm. Narew)
Szeroko znana nad Narwią, w okolicach Bielska Podlaskiego, była pełna humoru pieśń mówiąca o przygotowaniu przez gospodynię wieczerzy dla żniwiarzy. Pieśń była powszechnie znana na Podlasiu, jak i na terenie Białorusi:
Nasza pani domuje,
Nam weczeru hotuje.
Nam weczera ne miła,
Postuplanka to miła.
Postuplanka ne nasza,
Prijechała z Podlasza.
Nasza pani dobra,
Izwariła worobia.
W triech kotłach wariła,
I na piat stołów deliła,
I żeńczyków kormiła.
(Łopuchówka, gm. Narew)
W podobnym nastroju utrzymana jest pieśń z Pawłów:
Oj, dożynajsie zahońcu do dorohi,
Kto tebe orał?
Hospodar krywonohi.
(Pawły, gm. Zabłudów)
Piosenka ta należy do dość licznej grupy, w której występuje motyw orki zagonu. Ten sam temat pojawia się w jednozwrotkowej piosence z Czech Orlańskich:
Oj, żnijsia, żnijsia moj zahońku uzeńki,
Bo tebe orał rataj mołodeńki.
(Czechy Orlańskie, gm. Dubicze Cerkiewne)
Kolejna pieśń była już niewątpliwie znana w czasach pańszczyzny; zmuszeni do pracy po zmierzchu żniwiarze życzą, nieco w humorystycznym nastroju, jak najgorszego losu gospodarzowi:
U naszoho pana diwo,
Szto po zachodi żniwo.
Pry zoram snopy znosit,
Hospoda Boha prosit,
Daj jemu, Panie Boże żonku,
Zabłudowsku Żydowku.
Daj mu Boże dzieci,
Kab nie mieł dzie padzieci.
(Ploski, gm. Bielsk Podlaski)
Warto dodać, że motyw przymuszonej pracy żniwiarzy po zmierzchu był bardzo rozpowszechniony na całym terytorium Białorusi. W pieśni z Redut można odnaleźć troskę żniwiarzy o zebrany plon:
Daj nam Boże pohodońku,
Żeby my sołomu posuszyli,
Ślicznie w kopki postawili,
Do stodoły powozili.
(Reduty, gm. Orla)
Jak już wyżej wspomniano, w czasie żniw bardzo często śpiewano pieśni o tematyce miłosnej. Dominuje w nich nastrój smutku, zadumy nad ludzkim losem:
Ty bohaczów syn, ja tebe znaju,
Ty mene lubisz, a ja posahu ne maju.
Oj, jak ja schoczu tebe serotu braty,
To ja ne budu posahom dohaniaty,
Byłoby bez posahu serotu ne braty.
(Czechy Orlańskie, gm. Dubicze Cerkiewne)
Nastrój smutku i melancholii panuje również w piosence, w której młoda dziewczyna użala się nad swym losem:
Bodaj zazula siwaja,
Na lieto ne kowała,
Wykowała moju matońku,
Jaj sirotoj została.
Jak ja kowała, kowati budu,
Taka moja rabota.
Jak ty płakała,
Tak i płakati budziesz,
Bo ty wieczna sirota.
(Ploski, gm. Bielsk Podlaski)
Pieśń, bardzo popularna w okolicach Bielska Podlaskiego i Hajnówki, ukazuje los kobiety, która po wyjściu za mąż zamieszkała w domu męża:
Jaj u sokoła zołoty piora,
A u pawońki kosy.
Oj, ne użyła żadna newistka,
U swikorka rozkoszy.
Poszła newistka mołodeńkaja,
Do nowych sieni spaty.
Za jeju swekor stawije obużaty,
Wstawaj newestko mołodeńkaja,
Uże pora wstawaty,
Zorońki zeszli, piewni propieli,
Robota ne roblona.
Oj, jak ja była u swoho ojczenka,
To jego kur ne czuła, kur ne czuła,
Zory ne znała, robota poroblona.
A jak ja pryszła to i do swiekorka,
To jego kury poczuła, kury poczuła,
Zory poznała, rano po wodu iduczy.
(Ryboły, gm. Zabłudów)
Obrzędowej czynności wiązania i strojenia przepiórki towarzyszyły śpiewy, których treść nawiązywała do zbliżającego się zakończenia żniw, rozpoczęcia świętowania, zabawy dożynkowej. Bodaj najpowszechniej znaną była pieśń, w której śpiewano o sokole:
Oj, wyleć, wyleć jasny sokole,
Bo już nie pójdziem na to pole.
Plon, niesiemy plon, w gospodarza dom.
Oj, wyleć, wyleć pierepiołoczko,
Bo u nas żyta antoloczko.
Plon, niesiemy plon, w gospodarza dom.
(Kapitańszczyzna, gm. Narewka)
W pieśni tej występuje refren śpiewany podczas dożynek, często bowiem łączono ze sobą fragmenty pieśni śpiewanych w czasie strojenia przepiórki z pieśniami dożynkowymi. Również w następnej piosence, znanej powszechnie w okolicach Bielska Podlaskiego i Orli pojawia się motyw przepiórki:
Wyletaj, wyletaj pierepiołoczko,
Bo u nas żyta tolko.
Ne budu ja wyletaty,
Budu tutaj zemlaty.
Jak prijde pan hospodar
Swego pola oraty,
Tody ja budu uletaty,
Ne budu tut zemlaty.
(Czechy Orlańskie, gm. Dubicze Cerkiewne)
Nastrój zbliżającej się zabawy dożynkowej panuje w pieśni z Sak:
Żali żyto, żali żyto,
Wyhnali zajca, złapali perepelicu,
Żeby nam hospodar stawił horelicu,
Budem my pity, chlebom prikusity,
I hospodara na dobry urożaj błohosławity.
(Saki, gm. Bielsk Podlaski)
W miejscowości tej podczas strojenia przepiórki śpiewano inną, popularną pieśń pełną humoru:
Oj, wypiła, wyhyliła,
Sama siebie pochwaliła,
Szto ja dobroho rodu,
Piju horyłku jako wodu.
Zahyliłsia w kutok,
Po dwie rumoczki w rotok,
Po dwie rumoczki w rotok,
Kob nie bolił żywotok.
Oj, wypityty to ja,
Oj, zakusityty to ja,
Szczej do toho i głowa.
(Saki, gm. Bielsk Podlaski)
Nagrania w archiwum (5)
- Czas trwania: 1 min 43 s
Dażali żyto aż da hranicyДажалі жыто аж да граніцы
Tekst pieśni: Dażali żyto aż da hranicy
- Czas trwania: 45 s
Dażali żytoДажалі жыто
Tekst pieśni: Dażali żyto
- Czas trwania: 49 s
Dażali żyto aż atłohuДажалі жыто аж да атлогу
Tekst pieśni: Dażali żyto aż atłohu
- Czas trwania: 1 min 48 s
Oj czyja to wołokaОй чыя то волока
Tekst pieśni: Oj czyja to wołoka
- Czas trwania: 7 s
Dażali żytaДажалі жыта
Tekst pieśni: Dażali żyta