Przejdź do treści

Św. Jerzy obrzędowość kalendarzowa

W kalendarzu świąt dorocznych obchodzonych przez podlaskich Białorusinów wyjątkowo ważne miejsce zajmował Dzień św. Jerzego, który wypadał 6 maja według kalendarza juliańskiego. W dniu tym podejmowano działania, których celem było zapewnienie bujnego wzrostu zbóż i zebranie obfitych plonów, natomiast hodowcy zwierząt wypędzali po raz pierwszy po zimie bydło i owce na pastwiska.

Warto tutaj podkreślić, iż obrzędowość Dnia św. Jerzego w formie najbardziej archaicznej, nawiązującej do wierzeń przedchrześcijańskich, przetrwała na Białorusi, gdzie jeszcze w XIX wieku śpiewana była pieśń opowiadającą o jadącym na siwym koniu, w białej szacie młodzieńcu Jaryle, trzymał on w prawej ręce ludzką głowę, a w lewej pęk kłosów żyta. Na Podlasiu zwyczaje i wierzenia związane z Dniem św. Jerzego były kultywowane najdłużej w miejscowościach położonych wzdłuż doliny Narwi, wokół Bielska Podlaskiego i Hajnówki. Dzień św. Jerzego uważano tam za jedno z ważniejszych świąt w ciągu roku, stąd też istniał powszechnie przestrzegany zakaz pracy w polu, a zwłaszcza siewu i orki. Gospodarz, który go łamał, mógł się spodziewać, że jego bydło będzie chorować przez cały następny rok.

Najważniejszym rytuałem związanym z Dniem św. Jerzego był obchód gospodarzy wokół pól z oziminą. Wychodzili oni na swoje pola, by obejrzeć, jak wzrasta ozime żyto, a tym samym dokonywali oceny, jakich plonów mogą się spodziewać. Obchód ten odbywał się po zakończeniu liturgii w cerkwi, w czasie której kapłan wypowiadał formułę błogosławieństwa dla bydła. Jeszcze w początkach XX wieku na pola przychodzono przed świtem, aby taczać się po porannej rosie na zbożu. Rosa ta miała mieć niezwykłe właściwości – wywierała zbawienny wpływ na zdrowie ludzi i wzrost roślin. Słowianie widzieli w niej materię mediacyjną między nocą a dniem, o niezwykle cennych właściwościach zapewniających bogactwo i urodę. Niektórzy gospodarze obchodzili trzykrotnie wokół pola z żytem zgodnie z kierunkiem ruchu słońca, odmawiając przy tym modlitwy z prośbą do Boga o opiekę nad wzrastającym zbożem i o udane zbiory. Powszechnie znanym znakiem urodzaju było zakrycie przed ludzkim wzrokiem siadającej we wzrastającym zbożu wrony. Bogaci gospodarze objeżdżali swoje pola bryczką zaprzężoną w parę koni, aby oszacować wielkość plonów. Zabierali ze sobą nie tylko więcej żywności do spożycia, ale także alkohol. Zwyczaj obchodzenia pól należy wiązać z ich rytualnym wiosennym oczyszczeniem. Obchodząc pola z korowajem, poświęconymi jajkami i kostkami z potraw mięsnych, tworzono magiczny krąg ochraniający zasiewy. Podobne znaczenie posiadało procesyjne obchodzenie granic pól całej wioski. Zazwyczaj wybierano się na obchód pól w Dniu św. Jerzego całymi rodzinami, nierzadko zapraszając na poczęstunek także sąsiadów. Jeśli rodzina była zaproszona na wspólne świętowanie do sąsiadów, to wcześniej obchodziła swoje pole, wykonując wszystkie nakazane tradycją zabiegi magiczne. Spożywany w polu posiłek zwano obiadem. Żywność rozkładano na białym obrusie. Jego użycie miało magiczny sens, bowiem wierzono, że jak biały i czysty jest ten obrus, tak białe i czyste (bez chwastów) będzie rosło zboże w polu. Gdy na Jurija padał deszcz, to zbierano się w umówionym wcześniej domu, gdzie spożywano wspólnie z sąsiadami uroczysty obiad, który był okazją do omówienia bieżących spraw związanych z gospodarką. Spośród przynoszonych na pola pokarmów najistotniejszą rolę pełniło wypiekane z pszennej mąki, okrągłe ciasto określane powszechnie mianem korowaja lub korowajczyka. W skład ciasta, z którego wypiekano korowaj, poza wspomnianą pszeniczną mąką, wchodziły także jajka, mleko oraz masło. Korowaj był zdobiony huskami, mającymi formę zagiętych przy końcach wałeczków ciasta. Ich nazwa pochodzi od kształtu mającego imitować figurki gęsi lub kaczki. Niektórzy gospodarze nieśli te obrzędowe ciasto na białym ręczniku lub obrusku, aby okazać swój szacunek dla Bożego daru. Po przyjściu na pole ze wzrastającą oziminą przetaczano – często w kształcie krzyża – korowaj po życie. Czynność tę nazywano kaczaniem korowaja. W trakcie przetaczania korowaja po zbożu wymawiano formuły magiczne mające na celu zapewnienie urodzaju, które mogły brzmieć: Kręć się, kręć korowajczyku, żeby zboże dorodne rosło (Saki, gm. Bielsk Podlaski) lub też Kaczaj, kaczaj sie korowaj, kab tak zboże kaczało sie w miechy (Trywieża, gm. Hajnówka). Niekiedy, aby uzyskać pewność co do skuteczności tego zabiegu magicznego, powtarzano go trzykrotnie. Wyjątkowo czynność toczenia korowaja ponawiano również na polu z pszenicą lub innym jarym zbożem. Zwracano uwagę na odległość, na jaką się potoczył – im była dłuższa, tym pomyślniejsza wydawała się wróżba obfitych plonów. Niektórzy gospodarze pilnie obserwowali, na którą stronę przewróci się korowaj, jeśli na górze była strona wierzchnia, z huskami, odczytywano to jako wróżbę pomyślną, oznaczającą zebranie obfitych plonów, natomiast jeśli ciasto ułożyło się odwrotnie, to spodziewano się nieurodzaju. W czasie toczenia korowaja uważny gospodarz mógł ocenić, jakich plonów należy oczekiwać podczas zbliżających się żniw. Jeśli ciasto skryło się przed jego wzrokiem w źdźbłach zboża, to mógł być niemal pewien obfitego urodzaju. Korowaj był spożywany podczas ucztowania na polu lub później, po powrocie do domu. Według rolników taczanie korowaja po zbożu miało magiczny wpływ na jego wzrost, a tym samym na zapewnienie obfitych plonów. Korowaj był również ciastem wypiekanym przed uroczystościami weselnymi. Jego spożycie miało zapewnić młodej parze dostatek przez całe wspólne życie. Określenie korowaja mianem ciasta związanego z obrzędowością Dnia św. Jerzego miało niezwykle symboliczny charakter – nadawało ciastu moc przekazania urodzaju wzrastającemu zbożu. W okolicach Bielska Podlaskiego istotnym składnikiem pokarmów, spożywanych podczas posiłku na polu ze zbożem w Dniu św. Jerzego, był bochenek chleba, który miał zapewnić urodzaj. Wychodząc w pole, zabierano ze sobą poświęcone w Wielką Sobotę mięso i wędliny oraz kostki pozostałe z mięsnych potraw . Niektóre gospodynie celowo święciły mięso z kostkami, np. żeberkami, aby później zakopać je w polu. Zakopywanie kości z poświęconych pokarmów wielkanocnych w Dniu św. Jerzego miało chronić zboże przed gradem oraz niszczeniem upraw przez owady i gryzonie. Kostki przysypywano ziemią w dowolnym miejscu zagonu lub w jego czterech rogach, przy czym ten ostatni sposób zapewniał lepszą ochronę zboża, gdyż dobroczynny wpływ poświęconych kości rozłożony był równomiernie na całej powierzchni pola. Wierzono również, że zapobiegną one wzrostowi chwastów, a zwłaszcza ostu. Niektórzy gospodarze nie zakopywali kości, lecz wbijali je pionowo w ziemię, aby źdźbła zboża były podobnie proste i twarde. Wiara w dobroczynne właściwości pozostawionych na polu kości w Dniu św. Jerzego była tak wielka, iż zdarzało się, że zakopywano kostki także z niepoświęconego mięsa wierząc, że także one ochronią zboże od wszelkich zagrożeń. W okolicach Orli gospodarze nie tylko zakopywali poświęcone jadło w ziemi, lecz również kropili święconą wodą zagony ze wzrastającym żytem. Miało to dodatkowo zabezpieczyć zboże przed wszelkimi szkodnikami i gradobiciem. Podobnie jak podczas wielu innych wiosennych świąt, także i w Dniu św. Jerzego urodzaj zaklinano przy pomocy jajek. Zabierano ze sobą w pole całe jajka lub tylko ich skorupki. W okolicach Bielska Podlaskiego, Orli i Czeremchy taczano po zbożu jajka poświęcone, najczęściej też i zdobione. Skorupki z poświęconych jajek zakopywano lub rozsypywano po polu, aby zboże rosło bujne i dorodne.

Do najbardziej charakterystycznych czynności rytualnych związanych z Dniem św. Jerzego należało taczanie się po wzrastającym zbożu. Ten magiczny zabieg stanowił niewątpliwie relikt kultu Matki-Ziemi. Pamięć o taczaniu się po zbożu przetrwała do czasów współczesnych w miejscowościach położonych wokół Narwi, Zabłudowa i Bielska Podlaskiego. Po wzrastającym życie taczali się sami gospodarze lub też osoby im towarzyszące, a zwłaszcza dzieci. Wierzono, że taczając się po ziemi zapewniano sobie zdrowie przez cały rok, zapobiegano bólom głowy i kręgosłupa w czasie żniw.

Do św. Jerzego zwracano się z prośbami o pomyślność w hodowli zwierząt oraz o ochronę wypasanych stad przed wilkami. Druga połowa kwietnia to czas wypędzania bydła na pastwiska po długim okresie zimy. W przeszłości wszyscy pasterze czekali aż do Dnia św. Jerzego, bowiem zwyczajowo zakazywano wcześniejszego wypędzania zwierząt na świeżą trawę. To pierwsze wypędzenie bydła obfitowało w liczne zachowania magiczne, których celem było zapewnienie powodzenia w hodowli w ciągu całego następnego roku. Najpowszechniej wykonywanym zabiegiem magicznym, znanym na obszarze całej Białostocczyzny, było uderzanie bydła poświęconą palmą, przy czym najczęściej były to wierzbowe rózgi. Często kropiono zwierzęta święconą wodą. Zgodnie z dawnymi nakazami przestrzeganymi jeszcze w XIX wieku bydło wyganiano na pierwszy wypas jeszcze przed wschodem słońca, tak aby zwierzęta mogły paść się trawą pokrytą rosą, co miało zapewnić im zdrowie.

Z Dniem św. Jerzego związanych było wiele pieśni, przy czym niektóre z nich zawierają bardzo archaiczne motywy. W pieśniach tych zawarte były magiczne formuły słowne pobudzające wzrost roślin. W jednym z najczęściej spotykanych motywów św. Jerzy odmykał kluczami zamkniętą na okres zimy przyrodę, umożliwiając jej rozpoczęcie wegetacji. Śpiewając o kluczach odmykających przyrodę, starano się niejako wywołać działanie, które inicjowało wzrost i rozwój roślin po zimie.. Jest to szczególnie widoczne w pieśni, śpiewanej w Dobrowodzie:

Światy Jurije Ryhore

(Nina Ostapczuk, Dobrowoda, gm. Kleszczele)

Światy Jurije Ryhore,

Pójdy do Boha po kluczi,

I odemkne zemlecu,

I wypust trawycu,

Prykryj zemlycu trawoju,

A drewo lystoczkom,

I nas mołodeńkich wynoczkom,

I jak nastanie miesiac maj,

To pożynem woły pasty w haj,

Tam zielećka narwemo,

I sobie wenoczki powijemo,

I na hołowku złożemo,

I w tanoczki pojdemo.

Pieśń ta w niezliczonych wariantach była również znana na Białorusi, gdzie śpiewano ją w formie zaklęcia zapewniającego bujny wzrost zbóż i traw. Głównymi tematami pieśni śpiewanych w czasie ucztowania przy zbożu była „odemknięta” do wiosennego życia ziemia, pasące się na pastwisku konie i woły. Niewątpliwie tak często pojawiający się temat pasących się zwierząt na świeżej trawie wynika z roli, jaką odgrywał św. Jerzy jako opiekun hodowli i pasterzy.