Przejdź do treści

Wielkanoc obrzędowość kalendarzowa

WIELKANOC (KONOPIELKI)

Święta wielkanocne łączyły się niegdyś ze zwyczajem wiosennego kolędowania, w trakcie którego śpiewano obrzędowe pieśni oraz wygłaszano oracje z życzeniami. Wśród podlaskich Białorusinów występowały jeszcze do niedawna dwie jego formy, a mianowicie kolędowanie dzieci składających życzenia gospodarzom, czyli tak zwane włóczebne, oraz starszej młodzieży – kawalerów śpiewających dla panien na wydaniu pieśni zwane konopielkami, skąd pochodzi nazwa chodzenia z konopielką. Chodzenie z konopielką rozpoczynano po południu w Wielką Niedzielę, trwało przez całą noc, a kończono rankiem, drugiego dnia świąt. Natomiast po włóczebnym młodzież i dzieci chodziły w Wielkanocny Poniedziałek (rzadko już po południu w Wielką Niedzielę), a często także i w następne dni, aż do Przewodniej Niedzieli. Warto tu zaznaczyć, że na Podlasiu pod pojęciem włóczebne rozumie się także odwiedziny dzieci przez swoich chrzestnych rodziców. Łączono je zawsze z przekazaniem jakiegoś prezentu, przy czym do lat sześćdziesiątych XX wieku były to jajka, rzadziej słodycze, od lat siedemdziesiątych pieniądze lub prezenty o większej wartości materialnej.

Wierzono, że życzenia składane przez kolędników mają niezwykłą moc i dzięki nim wszyscy domownicy zachowają zdrowie, hodowane zwierzęta będą się rozmnażać, a z pól uprawnych zostaną szczęśliwie zebrane obfite plony. Specyfiką pieśni włóczebnych było ich występowanie w okresie wiosennym, a więc w czasie, kiedy rozpoczynał się słowiański nowy rok, także w sensie gospodarskim. Takim powszechnie rozpoznawanym znakiem rozpoczęcia nowego roku był pierwszy wiosenny grom, wiązał się on w słowiańskiej mitologii z bogiem Perunem. Symbolami tego boga były ptaki i ich pióra, wino, piwo oraz złoty kolor, które pojawiają się w treści włóczebnych pieśni. Konopielki śpiewane pannom na wydaniu miały zapewnić ich szybkie wyjście za mąż. Warto dodać, że nazwa konopielka pochodzi z języka białoruskiego i jest zdrobnieniem od słowa konopie.

Jeden z najstarszych tekstów konopielki został zapisany w końcu XIX wieku przez Michała Federowskiego:

Tonka, tonka kanopielka, kanopielka, łołam!

Da tanczejsza krasna panna, krasna panna, łołam!

Chusty myła, biel bieliła, biel bieliła, łołam!

Złoty pierścień da zraniła, da zraniła, łołam!

Wy małojcy rybałoucy, rybałoucy, łołam!

Da zakińcie szełkou niewad, szełkou niewad, łołam!

Da zławiecie złoty pierścień, złoty pierścień, łołam!

Krasna panna, szto za dar dasi, szto za dar dasi, łołam!

Adnamu budzie złoty pierścień, złoty pierścień, łołam!

A druhomu szełkowa chustka, szełkowa chustka, łołam!

A trejciamu sama młoda, sama młoda, łołam!

Sama młoda jak jahoda, jak jahoda, łołam!

Krasna panna, nie padzielimsie, nie padzielimsie, łołam!

Złoty pierścień pierełomicsa, pierełomicsa, łołam!

Szełkowa chustka da znosicsa, da znosicsia, łołam!

Sama młoda jak jahoda, jak jahoda, łołam!

Da na wiek douhi, na wiek douhi, łołam!

Da na byt dobry, na byt dobry, łołam!

W pieśniach konopielkowych często występuje motyw pawia, ptaka, który był kojarzony z przepychem i bogactwem. Stefan Kopa w „Pieśniach białoruskich Ziemi Sokólskiej” zamieścił kilka pieśni konopielkowych, których pierwsze słowa mówią właśnie o pawiu gubiącym swe pióra:

  1. Chodzić pawa pa wulicy, hej wino

Chodzić pawa pa wulicy, wino.

  1. Ronić pierja pa muraucy, hej wino,

Ronić pierja pa muraucy, hej wino.

  1. A za joju młoda Mirka, hej, wino,

Ronić pierja pa muraucy, hej wino.

  1. Bjare pierja da fartuszka, hej wino,

Bjare pierja da fartuszka, hej wino.

  1. A z fartuszka – wije wieniec, hej wino,

A z fartuszka wije wieniec, hej wino.

  1. Zwiuszy wieniec – paszła u taniec, hej wino,

Zwiuszy wieniec – paszła u taniec, hej wino.

  1. – Skul ni ŭziaŭsia bujny wiecier, hej wino,

– Skul ni ŭziaŭsia bujny wiecier, hej wino.

  1. Zarwaŭ z jaje pawy wieniec, hej wino,

Zarwaŭ z jaje pawy wieniec, hej wino.

  1. Panios jaho na Dunajec, hej wino,

Panios jaho na Dunajec, hej wino.

  1. – Paszła dzieŭka bierażeczkam, hej wino,

– Paszła dzieŭka bierażeczkam, hej wino.

  1. Sustrakaja troch małoŭcaŭ, hej wino,

Sustrakaja troch małoŭcaŭ, hej wino.

  1. Troch małojcaŭ – rybałoŭcaŭ, hej wino,

Troch małojcaŭ – rybałoŭcaŭ, hej wino.

  1. – Ech, wy chłopcy-rybałoŭcy, hej wino,

– Ech, wy chłopcy-rybałoŭcy, hej wino.

  1. Wy zakińcie szołkaw niewod, hej wino,

Wy zakińcie szołkaw niewod, hej wino.

  1. – A szto, dzieŭka, za dar dasi, hej wino,

– A szto, dzieŭka, za dar dasi, hej wino.

  1. – Kopu jajek na paŭmisku, hej wino,

– Kopu jajek na paŭmisku, hej wino.

  1. Biełym syrom abłażyŭszy, hej wino,

Biełym syrom abłażyŭszy, hej wino.

  1. Kaŭbasoju zawjarszyŭszy, hej wino,

Kaŭbasoju zawjarszyŭszy, hej wino.

Po zakończeniu śpiewu kolędnicy składali gospodarzom życzenia, zwane niegdyś powinszowaniami. Życzono zdrowia, zebrania obfitych plonów, powodzenia w hodowli zwierząt. Dla przykładu najprostsza formuła tych życzeń składanych w Chodorówce Starej (gm. Suchowola) mogła brzmieć:

Winszuje was dnia dzisiejszego,

Że Pan Jezus powstał z grobu kamiennego,

Że Pan Jezus powstał,

Nam nowinę posłał,

My tę nowinę głosimy,

A państwa wołocewnego prosimy.

Michał Federowski w „Ludzie białoruskim” zamieścił powinszowanie z okolic Suchowoli:

Dziś dzień radosny, u niebie anieli tryumfujo. Udziencznemi głosami witamy Cię, Jezu, Królu najjaśniejszy, z grobu kamiennego powstajesz, nam radości dajesz.

My z tej radości

Winszujem jegomości,

Od lata do lata,

Pokąd stanie tego świata.

Witaj, Syonie,

Na wysokim tronie!

Witaj, Baranku!

Ojcowski Kochanku!

I mały skowronek od radości skacza,

Lucyper w łańcuchach zakowany płacza.

Panie gospodarzu, pani gospodynią,

Każcie swoj dom poweselić,

Jako piosenke zaśpiewać,

Czy pobożna, czy podrożna, jaka sobie chcąc?

– śpiewajcie, śpiewajcie!

(po przyśpiewaniu)

Panie gospodarzu, pani gospodynią,

Wasza kuryczka czorna,

Majecie mnoho wałączobna,

Nam dajcie, nie odmawiajcie.

Wasza kuryczka czubata,

Na jajca bohata,

Naniesła szkopek i dajnicu,

Dajcie nam paławicu.

Dzieci chodzące po włóczebnym wygłaszały wierszowane powinszowanie po zaśpiewaniu pieśni religijnej lub bez śpiewania. Te dziecięce wielkanocne oracje rozpoczynały się najczęściej od zwrotu: Ja mały żaczek…, stąd niekiedy wygłaszających je zwano żaczkami. Zanotowane na początku XX wieku przez Ludwika Czarkowskiego w okolicach Bielska Podlaskiego życzenia miały następującą formę:

Ja mały zacek,

wlaz sobie na krzacek,

z krzacka na wode,

stłuk sobie brode,

capeckie podnose i o wykup prose.

Na przysło wiosne,

jak więksy podrosnę,

więcy waspaństwu powiem!

Za złożone życzenia kolędnicy otrzymywali dar w postaci jajek, szynki i ciasta, zwany włóczebne. Wielkość tego daru zależała od zamożności gospodarzy. Bywało, że zamożniejsi za kolędę częstowali kawałkiem wielkanocnego ciasta, sera, kiełbasy czy nawet darowali butelkę wódki. Od okresu międzywojennego za kolędę dawano również pieniądze, lecz należało to do bardzo rzadkich wypadków. Zdarzało się, że zamożniejsi gospodarze zapraszali włóczebników do domu na poczęstunek. W trzeci dzień świąt, czyli wtorek, zbierano się we wcześniej umówionym domu, gdzie urządzano zabawę, a na poczęstunek składały się dary, jakie zebrano za złożone pieśni i życzenia. Na zabawę zapraszano dziewczęta.